niedziela, 12 grudnia 2010

10h pierniczenia... i co... ?

Po wczorajszym upojnym wieczorze rodzinnym dzisiaj, nie ma "totamto" i postanowiłam zająć się Misją: Święta.

A zatem od samego rana cała Rodzina została zaangażowana w mniejsze lub większe prace. Wszystko w rytm "Merry Christmas Everyone" Shakina Stevensa (wprowadziłam nawet małe zakłady bukmacherskie, kto z Rodziny jako pierwszy dostanie szału na dźwięki tej piosenki... Po 127 odtworzeniu utworu jako pierwszy warknął na mnie Szanowny Brat T. ).
Głównym zadaniem na dzisiaj było tzw. "pierniczenie". Z moją nieustraszoną Mamą piekłyśmy pierniczki, które potem były precyzyjnie ozdabiane i zapakowane przeze mnie osobiście:).
A najważniejszym składnikiem naszych domowych pierniczków jest szczypta miłości dodana do każdego z nich.

Poniżej dokumentacja fotograficzna:



A teraz oddalę się z godnością na moje legowisko, trochę pokwilę sobie cichutko, a potem umrę ze zmęczenia.

Było miło...

6 komentarzy:

  1. A dostanę takiego piernika? Qrp

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierniki dla Wszystkich :)
    to powiedziałam ja, Pensjonarka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To i ja gratuluje wypieków i talentu kulinarnego, mi osobiście podoba się bardzo ten piernikowy ludzik z uśmiechnietą buzią :)

    Pozdrawiam Pan Samochodzik

    OdpowiedzUsuń