poniedziałek, 11 marca 2013

Posumowanie kolejnego tygodnia treningów i... lany poniedziałek ;/

Z formalności treningowych - w minionym tygodniu przebiegłam maraton... tylko w kilka dni:) a dokładnie 42,48km, poza tym na ćwiczenia poświęciłam prawie 12h, joga wyzwanie trwa... aczkolwiek dzisiaj nastąpiła niespodziewana zmiana planów. A wszystko zaczęło się mailem, który miał złowieszczy tytuł "ZALANIE!!!". Dostałam tego maila od mojego sąsiada, który uprzejmie zawiadamiał mnie w tym mailu, że "Twoja i moja sąsiadka - Pani Zofia, ... no niestety znów Cie zalała.
Wiec czym predzej na ile sie da , wracaj do domu i sprawdz stan zniszczen w Bazie."
Po tym mailu, nie muszę chyba mówić jak wyglądało moje poniedziałkowe popołudnie... zamiast jogi i francuskiego, było mnóstwo wody na ścianach i ręczniki. Jak weszłam do domu to serio... popłakałam się... cała łazienka, wszystkie kosmetyki, suszarka, prostownica, pościel i ręczniki, poza tym szafa... bałam się tam zajrzeć... wszystkie ubrania i moje... ukochane buty... 30 par, poukładanych elegancko w pudełka... no cóż... już nie są w pudełkach :/
W ramach ćwiczeń całe popołudnie zasuwałam ze ścierą:)
jutro nadrobię jogę, nic innego nie pozostało, teraz modlę się o poprawę pogody, żeby dosuszyć moje mieszkanie i czekam na wizytę pana z ubezpieczalni...
a dzisiaj... pozostało mi policzyć do 10, napić się piwa, pomalować paznokcie na pocieszenie i poczytać autobiografię Beara Gryllsa.
I muzyka... muzyka też pomaga:)

wbrew wszystkiemu... życzę sobie i wam miłego tygodnia:)!

11 komentarzy:

  1. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak musiałaś się poczuć widząc stan mieszkania...Podziwiam też za opanowanie. U mnie skończyłoby się mega aferą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a cóż miałam zrobić... popłakałam trochę, a afera... moja sąsiadka to starsza kobieta, która się ogromnie zestresowała całym wydarzeniem, nie miałabym serca robić jeszcze jej afery o to :(

      Usuń
  2. Oby pan z ubezpieczalni miał dobre wieści:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ojoj, to nie za wesoło..

    OdpowiedzUsuń
  4. ojej.. współczuję z całego serca..:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. nic nie mów, drugi dzień suszę i wietrzę... jak będzie taka pogoda to przez tydzień tego nie ogarnę :(

      Usuń
  6. ojej, współczuję, kochana :( ... mam nadzieję, że już się z tym uporałaś, a jeśli nie to już niedługo Ci się to uda! trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  7. jej, współczuję :( podziwiam twoje opanowanie i to że szybko potrafisz się pozbierać wewnętrznie :) tez mam dużo starszych sąsiadów i takie rzeczy się zdarzają niestety... pozdrawiam Cię serdecznie i...co by się zawsze nie stało - będzie dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku wiem jak to wkurza, bo sąsiad z góry zalewa mnie notorycznie, a spółdzielnia to olewa :-/ Na szczęście mniej intensywnie niż zalali Ciebie bo jak zaczyna się lać podkłądam miskę na pranie i zazwyczaj to wystarcza... Ale i tak szlag mnie nie raz trafia.

    A mam pytanko? Skąd wiesz, że przebiegłaś akurat 42,48 km? Biegasz na bieżni z licznikiem? Czy masz jakieś urządzenie, które Ci mierzy przemierzony dystans? Bo ja mam krokomierz, ale on km mi nie policzy, jedynie sama mogę przeliczyć sobie kroki na długość trasy, ale wtedy nie jest to dokładne...

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. korzystam z programu endomondo, który mam na komórce (niestety muszę biegać z telefonem), on za pomocą sygnału gps rejestruje moją trasę i dzięki temu wiem ile kilometrów przebyłam :)

    OdpowiedzUsuń