niedziela, 21 listopada 2010

Dewiacja ku świętości* i najsamotniejsza dziewczyna na świecie...

Chciałabym żeby doba była dłuższa... ciągle brakuje mi czasu na różne drobiazgi... i nie tylko.

Brakuje mi moich przyjaciół. Są blisko, ale daleko. Też gdzieś pędzą. Praca, kariera, imprezy, romanse i związki. Sama mam wyrzuty sumienia, że nie poświęcam im wystarczająco dużo czasu, a egoistycznie tęsknię za nimi i jestem uparta.

Weekend minął znowu za szybko. Szkoła. Codzienne zmartwienia. Rodzinne obowiązki. Wolontariat.
Ale nie narzekam. Cieszę się z tego co mam.

Dzisiejszy niedzielny sprint trochę mnie zmęczył. Ale lubię takie wyczerpanie, kiedy wiem, że skutek jest pozytywny.

Chociaż zdarzają się chwile słabości to dzisiaj muzykoterapia mi pomaga:



Spokojnego popołudnia życzę, a sama kieruję się w stronę Maciejówki:)
Muszę się trochę wyciszyć.


* by Andrju The Pilot

2 komentarze:

  1. Znalazłam chetnego na oddanie 12 godzin z doby; możemy się podzielić ;))

    OdpowiedzUsuń