czwartek, 16 czerwca 2011

Między ciszą a ciszą...

Dzisiaj dzień na regenerację sił, na powrót do formy będę potrzebowała trochę czasu.

Wygląda na to, że oprócz mojego miejsca na Ziemi w postaci mieszkania znalezionego kilka miesięcy temu (które było miłością od pierwszego wejrzenia) niedługo znajdę kolejne miejsce na Ziemi. Trochę w innym tego słowa znaczeniu, ale wszystko powoli zaczyna się układać:)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Złote myśli o szaleństwie...

Znowu zbliżyłam się do apogeum szaleństwa...
W sumie może to nie jest takie złe?
Dla mnie nie, niestety moje otoczenie przeżywa ciężkie chwile...
Jedni woleliby nie pamiętać, inni wolą jak wcześniej wyjdę, jeszcze inni się martwią...

A ja dzisiaj przeszłam osobiście cały wachlarz emocji...
Od czarnej rozpaczy związanej z aspektami życiowymi, na które nie mam wpływu, przez głęboką melancholię i poczucie bezsensu, następnie słodką euforię związaną z moją prywatną podłogą, aż po absolutną radość, w którą wprawiła mnie perspektywa schowania stresów do szafy:)

A tak serio to jestem zmęczona, ten tydzień będzie krytyczny.
Planuję go przespać.
Czekam na lipiec jak na zbawienie.