piątek, 3 grudnia 2010

Prawdy absolutne, czyli kiedy nie wiesz o czymś o czym wiedzą wszyscy ludzie na planecie...

Czasami zdarza mi się, że dowiaduję się o czymś... co jest prawdą absolutną.
Jest to dla mnie oczywiście szok, bo mam wrażenie, że dowiaduję się o tym jako ostatnia osoba na planecie.
Oczywiście wiedzą o tym wszyscy... oprócz mnie.
I nie mówię o prawdach w stylu praw fizyki, ale o rzeczach naprawdę ważnych typu - najskuteczniejszą metodą zabicia zombie jest obcięcie mu głowy.

Chyba Rodzice mnie jednak nie kochali...

Ostatnie mroźne dni wykończyły mój akumulator samochodowy. Usłyszałam od wszystkich mężczyzn, z którymi na ten temat rozmawiałam, że akumulator w takich temperaturach należy wymontować z samochodu i zabierać do domu na noc... [???]
Człowiek uczy się jak widać całe życie, ja jestem zmotoryzowana od dobrych kilku lat, ale NIGDY, ale to nigdy nie słyszałam by ktokolwiek zabierał akumulator do domu na noc w zimowe wieczory... oprócz mojego brata, ale on ma zardzewiały złom, który tylko z przyzwyczajenia nazywamy samochodem (ciężko zakwalifikować go do jakiejkolwiek innej kategorii), więc uznawałam to do tej pory za ekscentryczne wygłupy!
A jednak...
Jak mogła mi taka sprawa umknąć?!
Nagle WSZYSCY stosują tę metodę, cały świat wie o tym oprócz mnie...

Nowa pora roku, nowe wyzwania.

czwartek, 2 grudnia 2010

Kości zostały rzucone, czyli Pensjonarka w akcji...

A ja się biorę do pracy...

Urlop trwa, a ja zbieram siły na następne pracowite miesiące. Pracowite pod wieloma względami.

W mojej pracy etatowej jest sporo spraw, przecież ją uwielbiam. I w sumie nie mogę się doczekać powrotu.

Uczę się nowego języka, studiuję i uczę się żyć. A tego też sporo.

Ale dzisiaj w trakcie spotkania z moją Przyjaciółką AMK doszłyśmy do wniosku, że trzeba się rozwijać. No cóż... czekolada pozytywnie wpływa na moje szare komórki (może nie jest ich już wiele, ale za to są efektywne!). I powstał...
Nowy projekt.
Nowe wyzwanie.
Nowe doświadczenie.

Zostałam dzisiaj określona jako polska Carrie Bradshaw... a jak mówią: "Noblesse oblige", więc teraz kolej na mnie!

WY mi w tym pomożecie, nie myślcie sobie, bo przecież to wszystko dla WAS.

Szczegóły... no cóż, jest ich dużo, dlatego powoli będę odkrywała karty...
Zacznę od małego rebrandingu (jak to się fachowo nazywa), w końcu mam już PRowca:).

Reszta w rękach Czytelników, którzy chcą mnie czytać.
W rękach przyszłych mentorów, sponsorów i fanów.
W rękach Boga.

A zatem do dzieła. Pensjonarka wkracza do akcji.

Na nowy rok, nowe wyzwania!