sobota, 5 listopada 2011

Dialogi Domowe*

Wprowadzenie: uroczy, jesienny wieczór. Siedzę sama w domu, zmęczona po pracy, po siłowni i zdegustowana własną osobą. Miesiąc optymizmu miesiącem optymizmu, do świata jestem nastawiona pozytywnie, ale do własnej osoby należy podchodzić z nutką krytycyzmu (jak widać ta nutka jest doprawiona szczyptą realizmu oraz odrobiną komizmu), aby nie spocząć na laurach:

(...)
ja: masakra... jestem z siebie niezadowolona, jak tak można... po prostu zawiodłam siebie... a do tego... a do tego...a do tego Olę jakiś facet podrywał na przystanku... na przystanku, tak po prostu...
ja: i co z tego? fajny, odważny, to i na przystanku do ładnej dziewczyny zagadał...
ja: ale na przystanku! mnie nikt na przystankach nie podrywa!
ja: może dlatego, że nie jeździsz komunikacją miejską!
(...)
ja: a Ciotka za czasów licealno-studenckich mówiła, żeby jeździć z przystanków Politechniki... trzeba było słuchać starszych...
(...)


*rzecz się dzieje u mnie w Domu, ponieważ nie mam osobistej Rodziny w moim osobistym Domu, a dialogi mają specyficzną formę musiałam, dla odróżnienia, zatytułować posta nieco inaczej...

wtorek, 1 listopada 2011

Bohaterowie dnia codziennego

Dzisiaj wydarzyło się coś spektakularnego.
Awaryjne lądowanie Boeinga 767 (PC zresztą...) PLL LOT. Ponieważ byłam zawodowo związana z LOTem, każda taka informacja dotyka mnie osobiście. Patrzę na to z nieco innej perspektywy.
Dzisiaj od rana kołatały mi się myśli z LOTem właśnie związane. Chyba jakaś intuicja, szósty zmysł, a może zwykły zbieg okoliczności? Jeszcze rozmawiałam o tym z Mamą rano. A tu takie wiadomości...
Chylę czoła! wspaniali Piloci i dzielna Załoga, to oni świetnie przygotowani poradzili sobie doskonale z ewakuacją samolotu po locie atlantyckim. Myślę, że tylko osoby pracujące na pokładzie potrafią zrozumieć jakie to było heroiczne przedsięwzięcie.
Reszta osób musi mi uwierzyć na słowo.

Niesamowici Bohaterowie Dnia Codziennego. Podziwiam, szanuję i nie mogę wyjść z zachwytu.