niedziela, 9 października 2011

Weekend, czyli...

czyli co? ostatnio zauważyłam, że moje weekendy wyglądają odrobinę inaczej niż jakiś czas temu... no to zaczynamy...

Piątek wieczór.
Siedzę w szlafroku, oglądam "Oszukać przeznaczenie 3". Nagle dzwoni telefon, w słuchawce słyszę - "Aga, to co, może jakieś piwko w mieście?", na to Aga - "hmm, nie... nie jestem aż tak spontaniczna..."
Sobota.
Szalona impreza na rzecz Hospicjum popołudniu. Wieczór telefon od mojej Mamy (sic!) - "Aga, jedziemy do centrum, z Ciocią i Wujkiem... może się dołączysz?", na to Aga - "Fajnie, ale wiesz, ja dzisiaj wieczór spędzam z mężczyzną mojego życia...", na to Mama - "Znowu w TV puszczają Indianę Jonesa?"
Niedziela.
Obowiązki wypełnione. Mieli być u mnie Goście. I co... nie mogli...
Po co upiekłam tyle ciasta? No trudno. Uznajmy to za niedzielny spontan:)

piątek, 7 października 2011

Między nami Kobietami, czyli dialogi Przyjaciółek

Czas: Popołudnie po pracy.
Aura: Złota Polska Jesień.
Osoby: Przyjaciółka O. i ja we własnej osobie.
Wprowadzenie: Spacerujemy po centrum miasta, omawiamy ostatni tydzień. Nagle mijamy starszą panią, która sprzedaje małe bukieciki...

ja: O, jakie słodkie! Zawsze mi się takie bukieciki najbardziej podobały... zawsze chciałam taki dostać, ale nigdy jeszcze nie dostałam... zawsze bukiet róż, czy innych kwiatów, ale takich eleganckich, a nie romantycznych...
Przyjaciółka O.: Widzisz i ja tego zupełnie nie rozumiem... Facetów nie rozumiem, znam Cię jakiś czas i wiem, że taki słodki bukiecik ogromnie by Cię ucieszył... a nie jakieś sztywniackie róże...
ja: Bo wiesz, tak już jest z tymi facetami... Ty masz kobiecą wrażliwość, szósty zmysł, mężczyznom czasami tego brakuje, stąd pewne nieporozumienia... taki świat...
Przyciacióła O. (kontynuując swój wywód na temat pewnych braków w męskiej części populacji): Oni już tacy są, nic nie widzą... O! popatrz na nich na przykład (pokazała chłopaka i długowłosą wysoką blondynkę z małym romantycznym bukiecikiem, najprawdopodobniej kupionym przed chwilą u wspomnianej starszej pani...) takiej kobiecie to należy kupować eleganckie róże, a nie takie gówno!
ja: ?! O ?! cooo?!
Przyjaciółka O.: znaczy, nie, że miałam na myśli, że Ty... no... wiesz, że ona...
ja:?! a gdzie twoja kobieca wrażliwość się podziała?!