Wprowadzenie: Długi weekend, siedzę z Rodzicami przy śniadaniu, jest luźna atmosfera, czuć, że jest to wolny dzień. Ojciec opowiada o swojej ostatniej wizycie w Aquaparku (ostatnio jest tam stałym bywalcem… i już wiemy dlaczego... :)):
Ojciec: (...) w a saunach super, sporo tego tam jest, ale 90% mężczyzn.
ja: no wiesz, jednak kobiety trochę się krępują, przecież tam chodzi się nago, a poza tym kobiety mają wtorki tylko dla siebie...
Ojciec: Oj, krępują się? Ostatnio jak byłem w saunie leżała tam taka dziewczyna, zupełnie bez skrępowania... A teraz przynajmniej wiem jaki sposób depilacji jest teraz modny, hehehe...
Mama: ??? (lekko się uśmiechnęła...)
A Ojciec nie skojarzył sytuacji, w której się znalazł (i przede wszystkim towarzystwa i kontynuował swoje opowieści...):
Ojciec: Depilacja a la wieże Eiffla... serio...
Mama: (coraz bardziej rozbawiona całą sytuacją) Tak? A czy Ty przypadkiem nie masz problemów z ostrością widzenia bez okularów? Czyżby to był cud…?
Chociaż raz to nie ja zaliczyłam Największą Wpadkę Tygodnia:)
wtorek, 2 listopada 2010
niedziela, 31 października 2010
Dialogi Rodzinne
Wprowadzenie: dzisiaj był wspaniały dzień. Zostałam zabrana na wycieczkę do ZOO oraz do kina. W kinie byłam z rodzeństwem (nie tylko moim:)), a do ZOO zabrali mnie moi ulubieni Koledzy W. i M. Kolega W. zadzwonił wczoraj i oznajmił - "Aguś, zabieramy Cię jutro do ZOO". Kiedy skończyłam rozmowę, uradowana zbiegłam na dół, żeby podzielić się nowiną. W kuchni zastałam Mamę i Szanownego Brata T.:
ja: Ale super!!! Cudownie! Jutro idę do ZOO, hurrraaa!
Mama: Do ZOO? A z kim się wybierasz?
ja: Jak to z kim? Z moimi ulubionymi Kolegami W. i M.
Mama: Jak miło z ich strony...
ja: Miło?! Oni są cudowni, uwielbiam ich...
Na to Szanowny Brat T. tradycyjnie zachowując stoiki spokój i absolutną powagę -
Szanowny Brat T.: To najlepiej niech Ciebie adoptują. Wtedy będziecie wszyscy szczęśliwi, a ja się nie będę martwił, że nie masz męża. Będziesz adoptowanym dzieckiem...
ja: ???
Podsumowując - Szanowny Brat T. martwi się o mnie... że nie mam męża... jakie to wzruszające... :)
pewnie martwi się tylko dlatego, że nie zapowiada się, żebym jakiegokolwiek miała i tym sposobem jeszcze trochę będziemy razem mieszkać, ale ja wolę tak na to nie patrzeć:):):)
ja: Ale super!!! Cudownie! Jutro idę do ZOO, hurrraaa!
Mama: Do ZOO? A z kim się wybierasz?
ja: Jak to z kim? Z moimi ulubionymi Kolegami W. i M.
Mama: Jak miło z ich strony...
ja: Miło?! Oni są cudowni, uwielbiam ich...
Na to Szanowny Brat T. tradycyjnie zachowując stoiki spokój i absolutną powagę -
Szanowny Brat T.: To najlepiej niech Ciebie adoptują. Wtedy będziecie wszyscy szczęśliwi, a ja się nie będę martwił, że nie masz męża. Będziesz adoptowanym dzieckiem...
ja: ???
Podsumowując - Szanowny Brat T. martwi się o mnie... że nie mam męża... jakie to wzruszające... :)
pewnie martwi się tylko dlatego, że nie zapowiada się, żebym jakiegokolwiek miała i tym sposobem jeszcze trochę będziemy razem mieszkać, ale ja wolę tak na to nie patrzeć:):):)
Subskrybuj:
Posty (Atom)